reż. Mikael Håfström, prod. oczywiście USA

W zasadzie można podsumować: to już było. „Egzorcysta”, „Egzorcyzmy Emily Rose” i mnóstwo innych. Ale mimo że było, to jednak warto. Przede wszystkim ze względu na Hopkinsa.

No bo tak: jest sobie młody, niezdecydowany chłopak (Colin O’Donoghue). Tatuś ma zakład pogrzebowy, mamusia umarła wiele lat wcześniej. Chłopak nie wie, co ze sobą zrobić, i z tej niewiedzy idzie do seminarium duchownego („bo u nas w rodzinie masz do wyboru zostać grabarzem lub księdzem”, tłumaczy koledze). Wiary w nim niewiele, więc szybko chce seminarium rzucić. Nie rzuca, bo ksiądz wykładowca przekonuje go, żeby spróbował w Rzymie kursu dla egzorcystów. Z niechęcią wzbierającą i wciąż bez wiary – jedzie.

A potem to już w zasadzie wiadomo. Nie wierzy, nie wierzy, aż zacznie widzieć takie rzeczy, o których nam się nie śniło. Zło sięga też po niego i poza wykręcaniem ciał nastoletniego dziewczęcia (dlaczego to głównie nastoletnie dziewczęta stają się ofiarami? tu akurat nie tylko, ale jednak…) przychodzi do niego w snach i na jawie.

I nie tylko do niego. Bo jak już wspomniałam, jest Hopkins. Hopkins to stary ksiądz egzorcysta, który ma być mentorem młodego. Najpierw, mimo złowrogiego zajęcia i pokrzykiwania na diabły i goszczących je ludzi, wydaje się niemal dobrotliwym staruszkiem. Aż człowiek patrzy na niego i mówi sobie: niemożliwe. Przecież Hannibal Lecter nie może być dobrotliwym staruszkiem.

 
Ha, pewnie że nie może! Przecież jego twarz aż prosi się, żeby ją nawiedziło. Zły, przerażający, atakujący, przebiegły Lecter, tfu, ojciec Lucas Trevant, pasuje znacznie bardziej. Może się zestarzał, ale nastraszyć nadal potrafi. I trochę nawet sam siebie parodiuje tym straszeniem. 

I tylko role kobiece jakoś mnie nie przekonują. Tzn. opętana szesnastolatka owszem, owszem, całkiem dobrze ją ten diabeł dopada, ale już dziennikarka Angeline (Alice Braga)- przyjaciółka głównego bohatera – niekoniecznie. Taka nijaka, może i ładna, ale wlaściwie bez niej nic by się nie zmieniło.

Dorzucam do filmów na niedzielę, jeśli ktoś lubi niedzielami horrory oglądać. Ja lubię. 

by agatka