rzutnik blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2010

USA, 2009, reż. Lee Daniels

Film, na którym wyłam jak bóbr już w piątej minucie. Obraz ten pokazuje, że jakkolwiek masz źle w życiu, są być
może tacy, którzy mają naprawdę przejebane. Nikt się z tobą nie cacka. Od
początku dostajesz obuchem w głowę.

Precious to drugie imię grubej ciemnoskórej szesnastolatki,
dla której „dom” oznacza niebezpieczeństwo, poniżenie, służenie matce i ojcu na
każdy sposób, jaki możecie sobie wyobrazić. Najgorsza amerykańska patologia
prosto z Harlemu. Kiedy po raz drugi Precious zachodzi w ciążę, dyrektorka
proponuje jej alternatywną szkołę. Precious podejmuje wybór, który ją zmieni. I nie mówię tutaj
o zmianie takiej jak w Dangerous Minds albo The Blind Side. Nie jest to żadna
historia Kopciuszka, ale z pewnością historia, która mówi, że warto coś
zmieniać, cokolwiek.

Słuchajcie. Mo’Nique, która zagrała patologiczną matkę Precious,
dostała szabarset nagród za rolę drugoplanową. I ja bym jej dała szabarset
pierwszą. Zagrała tak, że miałam ochotę spuścić jej wpierdol (czasami zapomina
się, że to film…) Proponuję zimne prysznice po każdym kwadransie, w którym się
pojawia.

 
Nauczycielkę Precious gra Paula Patton, która mnie skojarzyła
się z J. Lo. Nie po raz pierwszy też występuje w filmie Mariah Carey – tym
razem dostała się jej rola pracownicy opieki społecznej. Powiem, że nie
najgorzej wypadła. Wspomnę też, że to niepowtarzalna okazja, by zobaczyć Mariah
bez grubej tapety. A Kravitz, hahahaha, tak, Lenny Kravitz gra pielęgniarza.  

No tak… to pośmialiśmy się, a ze mnie jeszcze to nie zeszło.
Chce ktoś wpierdol?

By Rit

Francja/Kanada/Niemcy, 2008, reż. Gilles Bourdos

 Takiego gniota już dawno nie widziałam. To „dzieło” stanowi
skrzyżowanie filmu „Oszukać przeznaczenie” (którakolwiek część) z książką
„Życie po życiu” (każdy przynajmniej raz miał okazję ją przeczytać bądź o niej
usłyszeć).

Fabuła:

Mały chłopiec z małą dziewczynką bawią się nad brzegiem
jeziora (warto zwrócić uwagę, że to, co zajmuje ich uwagę to łabędź, który jest
w niektórych wierzeniach traktowany jako symbol śmierci/zagadki świata). Pod
dziewczynką załamuje się pomost, chłopiec biegnąc po pomoc dla niej wpada pod
samochód. Mały doświadcza śmierci klinicznej, ale w to, co opowiada, wierzy tylko
jeden doktor. Potem chłopiec jest już duży, urosła mu broda i został doskonałym
prawnikiem. Życie zawodowe układa mu się odwrotnie proporcjonalnie do życia
osobistego. Tak się dzieje od niewyjaśnionej śmierci jego rocznego synka, z
którą Nathan nie potrafi się pogodzić. Nathana gra przystojny aktor o nazwisku Romain
Duris i generalnie był to jeden z trzech powodów, dla których nie wyłączyłam
filmu przed końcem.

 
Nathana odwiedza w robocie tajemniczy doktor Kay (buahahaha,
szkoda że nie Key, brzmiałoby jak „tajemnicza grupa ‘Sekret’”), już po głosie
można poznać, że to ten sam doktor, który był przy Nathanie, kiedy obudził się
ze śpiączki. Nathan nie rozpoznaje go i nie rozumie czego tamten od niego chce.
Doktor mówi, że ma dla niego wiadomość, ale uważa, że Nathan jeszcze nie jest
na nią gotowy (nie wiem czy nie będę psujem, jeśli zdradzę, że główny bohater
nie będzie gotowy aż do końca filmu, nie będę więc zdradzać, w razie gdybyście
jednak chcieli obejrzeć :P). Niegotowość Nathana przejawia się przede wszystkim
w tym, że mówi doktorowi, by spierdalał, po czym jednak wysłuchuje tego, co ów
ma mu do powiedzenia. I cały czas ma tę samą minę („wszyscy spierdalajcie”). A
doktor mówi głosem, od którego chce się spać (z resztą Nathan też mówi
przyciszonym). Tego monotonnogłosego doktora gra nikt inny jak uwielbiany przez
tłumy John Malkovich.  

Kiedy już mina Durisa i głos Malkovicha doprowadza mnie na
skraj wytrzymałości nerwowej, pojawia się piękna Evangeline Lilly w roli
pięknej byłej żony Nathana. Przynajmniej można popatrzeć. Na Durisa, na Lilly i
na przyjemne zdjęcia (szczególnie dużo zwraca się uwagi na światło). Ale i to
nie jest w stanie uratować tego filmu.

Żona Nathana, zapalony botanik, robi zdjęcia kwiatom. I
właśnie kwitnie kaktus, kwitnie tylko raz w roku o północy, a w południe „można
usłyszeć z wnętrza kwiatu duchy zmarłych”. Symbolika filmu jest natrętna, w
ogóle jeśli pojawia się jakikolwiek symbol, zaraz ktoś śpieszy z jego
tłumaczeniem.

Spodziewałam się świeżego spojrzenia na tematykę
tanatologiczną, a tu szajs.                                                                   Nachalne, kiczowate, napuszone. Jak paw, nie jak łabędź. 

by Rit

USA, 2009, reż. John Lee Hancock

Film dostał nominację do Oscara jako najlepszy film roku 2009 i przegrał, ale Sandra Buldog nie wróciła z gali z pustymi rękami, że nie wspomnę jeszcze o nagrodzie z AGAF-u i Złotym Globie. Fiu-fiu! I wiecie co? Słusznie! Pani Buldog zawsze gra miłe dziewczyny z sąsiedztwa, które przeważnie muszą udowodnić, że są choć trochę odważne i ten film jest albo strzelanką albo komedią romantyczną. Dlatego bardzo jestem ciekawa czy reżyser sam wpadł na pomysł obsadzenia Buldoga w dramacie, czy też bliżej niezbadane okoliczności przyrody sprawiły, że podjął to ryzyko. W każdym razie – opłaciło się! Buldog wreszcie gra w filmie kobietę „z jajami” (zauważyliście, że tak się składa, że najwięcej Oscarów zgarniają kobiety w takich rolach?), kobietę-kombajn, która nie zna słowa „nie”, która wie czego chce i wie jak to dostać. Ustawia wszystkich w szeregu, poczynając od własnych dzieci i męża, a na trenerze futbolu kończąc. I niech sczeznę, jeśli nie robi tego w sposób, który pokochacie!

Ta właśnie kobieta, Leigh Anne, oraz jej rodzina, przygarniają bezdomnego młodzieńca, Dużego Mike’a (naprawdę dużego!), który przypadkiem chodzi do tej samej szkoły, co syn Leigh Anne. No bo w deszczu, na zimnie, Święto Dziękczynienia. I tak zostaje. Mike jest typem Kubusia Puchatka, wolno chwytającego, ale dobrodusznego i wdzięcznego. I ci ludzie pomagają mu odkryć w sobie duszę futbolisty. To jest naprawdę banalna historia, nawiasem mówiąc oparta na faktach, i zbyt dużo w niej cudownych przypadków, ale jest naprawdę dobrze zagrana. 

Zastanawiam się, czy nie opowiedziałam właśnie wszystkiego, ale nie chodzi o to, że zdradziłam fabułę. To produkcja hollywoodzka, wiadomo więc, że będzie słodka historia. Ten film jest po prostu kojący. Chciałabym być osobą, która ma tyle pałeru w sobie, co Leigh Anne. Ten film jest ciepłem kominka i jak dla mnie – podaje najcudowniejszą definicję matki na świecie. Brawo Buldog!

by: Rit


  • RSS