USA, 2008, reż. Pierre Morel

Dziś coś dla chłopców.

Mamy byłego agenta służb specjalnych, który ma trochę świra na punkcie bezpieczeństwa, jak również na punkcie swojej dorastającej córki.

Córka zapragnąwszy poznać wielki świat natychmiast zostaje uprowadzona.

Tata jedzie ją ratować.

Tata ją ratuje.

Była żona jest dozgonnie wdzięczna, i tu zaskoczenie – nie wracają do siebie.

Trochę to wszystko naiwne, trochę naciągane, czarne charaktery są bardzo czarne, ale wszystko toczy się w bardzo dobrym tempie, dzięki czemu niedociągnięcia nie kłują jakoś bardzo w oczy. Nawet wstęp, kiedy poznajemy uroczą amerykańską rozbitą rodzinę, też toczy się w zawrotnym tempie, więc wszystko jest nieco przerysowane, ale da się znieść.

Tempo jest prawdopodobnie zasługą współscenarzysty, którym jest Luc Besson. A reżyser zrobił między innymi Taxi 4, i to też wiele tłumaczy. Tak czy siak, najlepszą zaletą tego filmidła jest bardzo dobre tempo, trzyma po prostu w napięciu od początku do końca. Ogląda się świetnie. To napięcie nie jest takie, wiecie, wkurwiająco-irytujące, tylko takie wciągająco-popierające. If ju noł łot aj min.

Tak czy siak, dobrze się ogląda, Karolinie też się podobało, więc tak naprawdę nie tylko dla chłopców. Idealne na odmóżdżający niedzielny wieczór. Film zupełnie jak paczka czipsów, o której wiadomo, że to gówno, ale jak się zacznie jeść, to nie można skończyć, a te wszystkie konserwanty i glutaminiany – pychota!

Kategoria: idźcie na to albo film na niedzielę. Mam dylemat, więc nie dodam do żadnej, ale polecam.

by marecki